tam-zawsze-wieje-wiatr | e-blogi.pl
tam-zawsze-wieje-wiatr
Wybrać to co najlepsze 2018-10-10

Minęło kolejne pół roku - prawdziwy okres huśtawki nastrojów. Trudno tak naprawdę określić czego oczekuje od tych relacji. Ta cała sytuacja bardzo mocno wzmocniła więzi z moją najważniejszą osobą (zacząłem ją też inaczej odbierać - jako najlepsze co mi się w życiu przydażyło) I to jest cały plus tej sytuacji! Wczoraj uderzyło mnie też jeszcze jedna rzecz - zobaczyłem osobę w pewnym sensie nieszczerą, koniunkturalną (chociaż zawsze taka była). Z jednej strony chcę (czy tez w pewnym sensie muszę) pilnować bliskich relacji, z drugiej strony muszę oduczyć się tego uczucia, że jest to ktoś dla mnie ważny. Trzeba się zachowywać tak jak oni - traktować to wszystko bardzo instrumentalnie - tylko do osiągnięcia bieżących korzyści. Paradoksanie teraz czuję, że brakowałoby mi bliższych relacji (gdybym odpuścił temat) i to jest straszne, bo w głębi duszy czuję chyba sporo niechęci do niej. Trzeba to jakoś poukładać sobie w głowie, trzymając dystans z jednej strony, z drugiej trzymając cały czas rękę na pulsie - by być w grze. W jakiś sposób uzależniła mnie od siebie i coraz bardziej mam przekonanie że zmierza to w tym kierunku, żeby mnie wyniszczać. Dodatkowo na horyzoncie uaktywnił się bardzo stray wróg. Tym razem nie będzie taryfy ulgowej. Raczej nigdy nikomu źle nie życzę - bo w sumie nie mam takih powodów a i dodatkowo negatywne myśli są przeciez destrukcyjne dla samego siebie, ale tym razem, będzie wyjątek. Jest to wróg a wroga się niszczy.


Dużo 2018-04-04

Dużo się wydarzyło, bardzo dużo i intensywnie. Trochę przespałem okres, żeby na bieżąco dokumentować stany umysłu i emocji. Teraz już nie pamiętam poszczególnych wydarzeń i szkoda - bo warto byłoby je udokumentować. Na pewno zaplanowany wyjazd do Jey. Tam coś mocno we mnie pękło i uświadomiłem sobie (ze łzami w oczach) podczas wyprawy przy murach, że ktoś inny powinien tu być ze mną. Tego nigdy nie zapomnę i to zawsze będzie we mnie siedziało. Pożniej co proawd wróciłem i próbowałem się odnaleźć al wiedziałem, że to zawsze we mnie pozostanie. To samo póniej w przerwę okresową. Postarałem się zorganizowałem i chyba pragnąłem tego. Gdy póniej pojechałem na weekend tam gdzie tak naprawdę powinieniem być w tym okresie - podczas wieczornej wyprawy nad wodę z najważniejszą osobą po raz kolejny uświadomiłem sobie, że jest to złe. Był też wyjazd na cykliczne wydarzenie z udziełem mojego najlepszego artysty - fajnie tam było i taką właśnie ją lubie, wyjście do klubu w środku tyg. i wyjazd w moje ulubione miejsce na północy. Akutra wtedy i już w sumie wcześniej podły słowa, które spowodowały, że nigdy ich nie zapomnę (w negatywnym kontekcie) Był to atak na największe dla mnie watrości i to tak naprawdę spowodowało, że z przyjaciela ktoś stał sie wrogiem. Gdzieś tam w podświadomości przyjmowałem, że sprawy mogę tak się potoczyć - chociaż na poczatku wydawało mi się że stawiamy granice i nigdy takie sprawy nie padną. Myliłem się i aż boję się pomyśleć jak to dalej może wyglądać. Z drugiej jednak strony - chyba nikt nigdy nie miał względem mnie tak silnych emocji. Do tego cały czas trzeba brać relacje, które łączą nas na gruncie nieprywatnym. Gdyby nie to już dawno chyba bym odpuścił - albo przynajmniej przewartościowałbym wszystko i miał do tego większy dystans. Nie wiem co dalej - na pewno cały czas mam w głowie to co jest dla mnie najważniejsze i w jaki sposób muszę to chronić by tego nie utracić. Zrobię wszystko, żeby tak było. Jednocześnie narazie trzeba też dobrze wykorzystywać ten czas. 


Rollercoaster pt II 2018-01-12

Nie wiem jak do tego podejść i co o tym myśleć. A najlepiej byłoby wogóle nie myśleć. Znowu ciężkie rozważanie i nie wiadomo z czego się wzięło. Dzień wcześniej - tak jaby cały świat poza nami nie istniał. Codzienny kontakt rano, później spotkanie.  Kulminacja z wyjściem na TerM z zakończeniem spotkania w Au/K (znowu nie zakładałem - chodź przypuszczałem że tak może być). No i wczoraj nagle - tak jak poprzednio. Pewnie może to i trochę moja wina - nieodpowienio podeszłem do tematów na tym spotkaniu w szkol. Trochę dałem się wkręcić - muszę trzymać swoje myśli bardziej na wodzy i pamiętać, że tu liczy się przede wszystkim PR. Pożegnanie było jakieś takie inne niż w ciągu ostatnich dni i później na dobitkę urywana korespondencja. Trzeba znaleźć plan działania. Teraz tylko i wyłącznie chodzi mi o to by środowisko miało satysfakcję, jakby się to skończyło. To jest największym motywatorem do działania i kontynuowania. Trzeba na maksa potraktować te spotkania instrumentalnie. Bo po raz kolejny przekonałem się jak patrzy na to wszystko, jakie są dla niej najważniejsze rzeczy (tylko swój pryzmat).  


Rollercoaster 2017-12-29

Dużo się wydarzyło w ciągu ostatniego miesiąca. Bardzo dużo. I to zdecydowanie w takim kierunku w jakim zupełnie nie zakładałem. Pewnie może brałem pod uwagę, że nasze relacje mogą się zacieśnić, ale rozwój wypadków przybrał nieoczekiwany obrót. Czy żałuję? Na chwilę obecną nie - jest to nowe doświadczenie, którego w takiej formie nigdy wcześniej nie miałem. Jednocześnie zdaje sobię sprawę, że nie zachowuje się do końca fair w stosunku do R. i na razie pozostawiam sprawy, żeby biegły swoim torem, ponieważ ciekawość i kontynuowanie tego co jest jest silniejsze. Zaczęło się od wyjazdu, który był spontaniczny i którego trochę sie nawet bałem pod względem, czy będzie mi się chciało jechać w 2. Okazało się, że wyszło jak wyszło i było bardzo ok. Powrót w bliskim kontakcie - droga zleciała super pomimo zmęczenia. Dalej kontunuacja, podziękowania od niej. Wyjście w niedziele do BN - pozrót do domu - super czas. Później wyjazd - to też niezapomniane wrażenia. Nie chodziło mi nigdy o fizyczność, ale po tym wszystkim zacząło mi na tym coraz bardziej zależeć i odczuwać chęć pragnienia tego. Ma coś w sobie co mnie przyciąga, uzależnia od siebie. Jest to trochę niebezpieczne bo emocjonalnie zaangażowałem się mocno. A niebezpieczne - bo była już sytuacja, w której było blisko by zakończyć tą relację. Dziwna i niewiadomo skąd. Znaczy wiqadomo - naczelny mieszacz umiał odpowiednio w głowie namieszać. Skończyła się dobrym wyjaśnieniem i dobrą rozmową i powiedzeniem "sorry". Dalej było ok i dzień później fajnie się pożegnaliśmy przed przerwą wyjazdową. Dzisiaj znowu było jakoś dziwnie - nie wiem trzeba wyjaśnić na czym stoimy, bo nie daje mi to spokoju. Chyba, że przybrać rolę korzystania z tego co tu i teraz. Wiadomo, że nie będzie to trwało wiecznie, prędzej nawet niż później może się to skończyć i po co rozważać. Trzeba brać to co jest. Prawdziwy rollercoaster uczuć. Na pewno jeden z ciekawszych okresów w moim życiu.  


Najgorsze dni 2017-11-14

Są takie - gdzie trzeba stawić czoła rzeczom, na które nie ma się wpływu i które prawie bezpośrednio nas nie dotyczą. Mam nadzieje, że będzie dobrze i że przejdzie on bezproblemowo przez to wszystko. Jest stres, chociaż przez inne sprawy gdzieś tam ucieka (bardzo pomogła np dzisiejsza sala).


 


 


Mija czas 2017-06-01

Szybko to leci, tyle różnych rzeczy dzieje się, ciągłe wahania i zmiany nastrojów. Powinno to wszystko być uwiecznione w przynajmniej kilku osobnych wpisach. Wyprawy - razem i samotnie, zmiany w work, przed zmianami niepewność - ostatecznie na razie wyszło na zdecydowany plus. Trzeba też było zmierzyć się z odejściem grandpa. No i z dłuższą absencją spowodowaną kontuzją. To jest aktualnie duży problem, bo nie wiadomo kiedy ostatecznie będę mógł wrócić do pełnej sprawności. Czas leci a to zdarzenie napewno zatrzyma mnie w rozwoju, spowodowało i spowoduje opuszczenie kilku ważnych wydarzeń no i później będzie wymagało żmudnego wracania do formy. Mam nadzieje, że będzie to wszystko przebiegało po mojej myśli i praca nad dochodzeniem przyniesie efekt. Może też było ono po części efektem negatywnych myśli związanych z takimi czynnikami jak rozwój Somm w porównaniu z moimi. Może szukałem też u siebie co jest negatywnego, zamiast skupiać się na tych wielu fajnych i pozytywnych aspektach życia. Teraz wiem, że jak wrócę to to już spowoduje, że nie będę porównywał i szukał gdzieś dalej rzeczy na które nie mam wpływu.


Trzeba też chyba zmienić nawyki związane z codziennym funkjonowaniem. Więcej ogólnej aktywności i kierowania umysłu po powrocie do domu w inne obszary niż tylko komputer i to jeszcze służbowo, więcej snu ale też więcej korzystania z godzin porannych. 


Z boku 2017-01-14

Myślałem, że to że jestem na uboczu odchodzi w dal (przez czas spędzany w tym gronie), ale tak nie jest. Niby jestem z nimi, ale ciągle jakoś mnie traktują jakbym był zewnątrz - no bo po części jestem. Naprawdę czuje się pomijany i ciągle odstawiany - chociażby dzisiaj gdzie zostałem jako ostatni i tak poszedłem do drugiej grupy. Z rozmów można wnioskować jak pod moją nieobecność byłem oceniany - nie jest to komfortowa sytuacja i na pewno nie wpływa pozytywnie na formę. Najbardziej wkurzyło mnie jak przyszedł nowy (D-r) i wskoczył z marszu na moje miejsce. Tak jakby to na co pracowałem od paru lat nie miało znaczenia. Ale co zrobić - ja mam więcej do stracenia.  Pod koniec roku podobało mi się jak się zachowywał D-Bł, miał taki okres, że się dobrze odnosił i przemowa którą miał podnieść myślałem, że w dużej mierze wynika z mojego przykładu. Dzisiaj znowu wrócił jednak stary i "dobry" :). Nie wiem jak podchodzić do PrzS bo raz nim jest tak, a raz tak.
 Ale chyba ostatecznie też raczej jest na nie - bo pamiętam jak musiałem podczas najważniejszego spotkania przekonywać go, że ja mam wejść. Nie było to miłe wraz z tymi komentarzami z boku. Dzisiaj też jak był temat prawej strony to jak Ty-a podniósł mój temat i później Wisa porównał z R. to tylko krzywo spojrzał i tak samo wcześniej pominął mnie w dyskusji wcześniej, jak była mowa o ty co D-Bł mówił (brak komentarzy - powiedział, że mnie to nie dotyczy a miał na myśli MSw i Sko). I tak jak ostatnio na mojej liście notowań skoczyły notowania D-Bł i dzisiaj w sumie spadły, tak nieoczekiwanie zupełnie dzisiaj podskoczyły notowania Wisy, jak powiedział, że widziałby bardziej mnie. To wszystko sobie gdzieś zapamiętuje - a jestem pamiętliwy jak skurwesyn :). Najważniejsze jest żeby w takich sytuacjach udowadniać swoją wartość - bo tylko przez takie sytuacje mogę zyskać na wyrobieniu sobie pozycji. Nie wiem też jak podejść do PBr. Niby dużo mu zawdzięczam ale czasami ma też różne takie wyskoki byle mi dojebać. Dzisiaj też poczułem sympatię do HWch przez bycie po ich stronie. 


stary i nowy rok 2017-01-02

Poprzedni nie był zły - chociaż brakowało trochę spokoju, systematyki, opanowania, lepszego ułożenia pewnych spraw. Żałuję też że nie wypalił tour do Ni. Muszę też popracować nad młodymi - lepiej ich pokierować. Nowy zaczął się tak jak miał się zacząć - tradycyjne spotkanie w najlepszym gronie. Ciągle jednak jestem z boku. Trudno się wbić z uwagi na tradycję i dawne lata ale i tak jest ok. 


znowu mnie wypala 2016-10-16

Obserwuje tego youngstar (somm) i znowu mnie to wypala. Porównuję z moimi i widzę jak daleko w tyle jesteśmy i jak on poszedł i wystrzelił w górę. No że się tak nie rozwinęliśmy bardzo mnie uwiera. Przeszkadza mi to, chociaż z drugiej strony wiadomo, że to po części przecież w dużej mierze talent i praca. Nie wiem jak to dalej się będzie rozwijało (sorry ale nie życzę mu sukcesów - za tą bute). Muszę znaleźć właściwą drogę dla nas by wybrać to co najlepsze. Ale jak widzę te mierne efekty i brak postępów i perspektyw to wszystkiego się odechciewa. 


znowu mnie wypala 2016-10-16

Obserwuje tego youngstar (somm) i znowu mnie to wypala. Porównuję z moimi i widzę jak daleko w tyle jesteśmy i jak on poszedł i wystrzelił w górę. No że się tak nie rozwinęliśmy bardzo mnie uwiera. Przeszkadza mi to, chociaż z drugiej strony wiadomo, że to po części przecież w dużej mierze talent i praca. Nie wiem jak to dalej się będzie rozwijało (sorry ale nie życzę mu sukcesów - za tą bute). Muszę znaleźć właściwą drogę dla nas by wybrać to co najlepsze. Ale jak widzę te mierne efekty i brak postępów i perspektyw to wszystkiego się odechciewa. 


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]